Czy dziś nastąpi koniec świata?

Nie.

Reklamy

Ateiści-krzykacze

Jest niewiele zachowań w sieci, które irytują mnie bardziej niż obnoszenie się na lewo i prawo ze swoim ateizmem. Polem do popisu są najczęściej fora lub komentarze pod newsami, artykułami czy wpisami na blogach. Typowy ateista zza monitora potrafi wcisnąć prezentację swojego światopoglądu religijnego do każdego tematu. Dosłownie każdego, bo wyczyny takich internautów można napotkać w wątkach zupełnie niezwiązanych z religią. Celem, a i bardzo często efektem takich działań jest kłótnia, dlatego bez wahania można przyrównać je do trollingu.

Ciężko jest jednoznacznie określić przyczyny takich zachowań. Moja osobista teoria na ten temat głosi, że tacy ludzie najczęściej nie mają twardo ukształtowanych przekonań religijnych(albo i „niereligijnych”, jak w tym przypadku;) ), buntują się przeciwko światu, dlatego też szukają wśród innych użytkowników internetu poparcia dla swojego chwiejnego światopoglądu.

Jeżeli będziemy podążać tropem powyższej teorii, to dojdziemy do prawdopodobnego obrazu typowego internetowego ateisty-krzykacza: osoba niedojrzała psychicznie, niepewna swoich przekonań, zbuntowana, w dużym stopniu podatna na wpływy innych ludzi, ale jednocześnie szukająca uznania dla prezentowanych przez siebie opinii. To człowiek, który być może pod wpływem jakiegoś impulsu, ale bez głębszego zastanowienia, porzucił religię.

Rzadko kiedy mamy tutaj do czynienia z prawdziwym ateistą, który w pełni świadomie identyfikuje się z takim, a nie innym światopoglądem. Osoba pewna swoich przekonań nie odczuwa potrzeby bycia „klepanym po ramieniu” i otrzymania od świata pochwały swojego punktu widzenia. Jeżeli manifestuje swoje poglądy, to na pewno w bardziej dojrzały sposób, niż osoby, o których jest ta notka.

Jak postępować z krzykaczami? Najlepiej tak samo, jak z trollami. Po prostu – nie karmić ich, nie wdawać się w dyskusję. Próby wytłumaczenia, że nie obchodzi nas czyjś ateizm czy teizm, do niczego nie prowadzą. Zażarta polemika, podczas gdy obie strony siedzą przed monitorami swoich komputerów, jest bezcelowa.

Jestem „serio mega czubem”, „mam serce z kamienia”… Ojej.

Śledzik – wytwór portalu nk.pl starającego się upodabniać do zagranicznego konkurenta – Facebooka. Jest doskonałym przykładem tego, jak użytkownicy mogą zabić całkiem ciekawie zapowiadającą się funkcję w portalu poprzez niewłaściwe z niej korzystanie. Na chwilę obecną Śledzik kojarzy mi się wyłącznie ze zbiorowiskiem spam-linków, idiotycznych łańcuszków i wpisów z osiągnięciami w jakichś beznadziejnych grach.

Wydawać by się mogło, że wszelkiej maści łańcuszki są domeną słitaśnych-emo-elo trzynastolatek. Nic bardziej mylnego. Z pozoru rozsądni w realnym świecie ludzie ośmieszają swój wizerunek poprzez żenujące zachowania w sieci. Niby nic wielkiego – kilkadziesiąt lub kilkaset znaków – a jednak jakoś wpływa na postrzeganie osoby dopuszczającej się przekazywania tego spamu.

Treść wspomnianych łańcuszków często wyzwala chęć pozbawienia łańcuszkowklejaczy prawa do korzystania z internetu. Najlepiej dożywotnio.
Kilka przykładów radosnej twórczości użytkowników Śledzika:

16-miesięcznego chłopczyka…. poraził prąd …stracił rączkę i nóżkę.Gdy wkleisz to na śledzika jego rodzice otrzymają 10 groszy.Jeśli tego nie wkleisz to masz serce z kamienia i jesteś mega wredny.

14-miesieczna dziewczynka … wygrala walke z ogniem.. stracila pol twarzy.. niestety nadal bardzo cierpi.. gdy wkleisz to na śledzik jej rodzice otrzymaja 3grosze. pomozcie !!jesli tego nie dodasz jestes serio mega czubem.

Po angielsku I LOVE YOU, po rosyjsku JA LUBLIU, po francusku JA ŻE TĘ, a po polsku KOCHAM CIĘ.Dziś o 22.00 Twoja ukochana osoba zrozumie, że cie kocha jesli tego nie skopiujesz do godz.22.00 przez cały rok nie usłyszysz prawdziwego KOCHAM.!..

Ostatni z przytoczonych łańcuszków „najciekawiej” wygląda na profilu dorosłej osoby będącej w związku małżeńskim. IQ takiej osoby wydaje się być poniżej poziomu wody w sedesie.

Ktoś mi może zadać pytanie: „Skoro jesteś taki anty, to czemu korzystasz z tego portalu społecznościowego?” Odpowiedź jest prosta: to nie sam w sobie portal jest zły. Zło tkwi w działaniu użytkowników. Nk.pl doskonale spełnia dla mnie funkcję komunikacyjną, chociażby ze względu na tak wysoką popularność, dzięki czemu niemal każdego można tam odnaleźć. Dlatego właśnie nie zamierzam póki co rezygnować z posiadania konta w tym portalu. Z drugiej strony – to właśnie ta powszechność wydaje się zabijać nk.pl.

Na koniec zarzucę bardzo już oklepanymi w sieci słowami Lema. Suchar, aż okruszki lecą, ale doskonale obrazuje myśl tego wpisu:

Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

Nic dodać, nic ująć.

Polacy kochają Kevina

Kultowy już film Kevin sam w domu stał się obiektem żartów i narzekań w ostatnich latach z powodu występowania w corocznej bożonarodzeniowej ramówce Polsatu. W tym roku polską sieć obiegła sensacyjna wiadomość: Kevina nie będzie! Czy ta nowina okazała się czymś radosnym? Ależ nie! Polacy to jednak nieprzewidywalny naród;)

W mgnieniu oka pojawiło się wiele głosów sprzeciwu wypływających od osób, dla których Kevin stał się elementem świątecznej tradycji. Dziesiątki tysięcy użytkowników Facebooka dołączyły do grup „poparcia” dla tegoż filmu.

Po raz kolejny okazało się, że internauci to spora siła, bo Polsat postanowił spełnić życzenie i nie niszczyć Polakom świąt. Film zostanie wyemitowany! Ufff…

No to ja już wiem, co na pewno obejrzę w święta;)

Zasypało…

Śnieg, śnieg i jeszcze raz mróz. Wieje, sypie. Zima zagościła u nas dopiero kilka dni temu, a już wielu osobom dała się we znaki.
Choć praktycznie jeszcze dobrze się nie zaczęła, to już niejedno przekleństwo na jej temat słyszałem.

Jestem trochę bardziej pozytywnie nastawiony, niż ci wszyscy przeciwnicy tej pory roku. Mnie się taki stan rzeczy całkiem podoba. Być może dlatego, że w ostatnich latach o prawdziwej zimie mogliśmy jedynie pomarzyć. Za wyjątkiem zeszłorocznej, ale dla mnie to była taka zima „na niby” – no bo święta bez śniegu? Bleeee… Po cichu liczę na to, że w tegoroczne święta Bożego Narodzenia  moje okolice zostaną przykryte zaspami. Co najmniej metrowymi;)

Choć pewnie mój stosunek do śniegu i wszystkich spraw z nim związanych zmieni się za kilka miesięcy, to jednak na razie nie mam nic przeciwko ostrej zimie.

Całą tę radość mąci współczucie w stosunku do osób, które nie mają się gdzie podziać w te zimne dni. Dla kogoś, kto nie ma domu, nie ma gorszej pory roku. W momencie, gdy to piszę, prognozy Onetu zapowiadają ponad 20-stopniowy mróz tej nocy. Przygnębiające trochę.